Galeria fotografii

czarniaki

Ostatnie komentarze

Wędkarstwo w niemczech... Wędkarstwo w niemczech...
Witam. Chętnie pomogę w załatwieniu karty...
Autor: Nikodem
Łowisko prywatne... Łowisko prywatne...
Jak wyglądają opłaty w 2018 roku i dokładny...
Autor: arielo20
Stary san hurko Stary san hurko
Strona łowiska: Stary San Hurko
Autor: adamo
Brzana- życiowa ryba Brzana- życiowa ryba
Ale brzana na co wzięła. Niesamowite żyłka...
Autor: Malina
Zbiornik wodny lipka Zbiornik wodny lipka
dotego jeszcze występuje tam karaś złocisty i...
Autor: Fasol

Artykuły o wędkarstwie i wędkowaniu | O rybach dla wędkarzy | Karp z glinianki, a kukurydza gotowana

Karp z glinianki, a kukurydza gotowana

Przygotowując się do połowu karpi na zbiornikach naturalnych na naszych wodach w moim przekonaniu, chcąc złowić okaz potrzebujemy poświęcić na takie wędkowanie kilka tygodni. W naszych wodach - ponieważ są miejsca, w których nęcenie dużych karpi zajmuje godzinę podsypywania chleba. W pierwszych 15 minutach pojawiają się wzdręgi one też robią "szum" w wodzie co przywabia karpie. Po około godzinie podsypywania chleba podpływają piękne 5-20 kilogramowe okazy i zasysają zanetę z powierzchni wody, widok ten przyprawia mnie o dreszcze emocji. Miejsce wydje się być idealne do łowienia na kulę wodną. Niestety nie próbowałem łowić tam ryb, ponieważ akwen znajduje się w parku, gdzie prawdopodobnie nie można łowic ryb, szczegółów miejsca i okolicy niestety nie znam, ponadto odległość jest znaczna i nie często bywam w Niemczech w Ober-Ramstadt.

Planując zasiadkę na karpia w naszych wodach pierwszą rzeczą, którą ustalam i której będę się trzymał przez te kilka tygodni jest znalezienie łowiska, domniemanego lub pewnego siedliska tej ryby i wybranie odpowiedniego miejsca. Ze względu, że zasiadkę, o której piszę zaplanowaną na gliniance, gdzie woda jest dość głęboka średnio 4m wybrałem miejsce ze stromym spadkiem nie wydeptanym przez wędkarzy, aby przypadkiem nie usiąść na stanowisku innego wędkarza. Stromy również był brzeg, przez co konieczne było zrobienie stanowiska tak żebym nie był widoczny dla ryb. Wybranie stanowiska, przygotowanie go do wędkowania zajęło jeden dzień.

Po przygotowaniu stanowiska zaczynam nęcenie. W pierwszym tygodniu codziennie o godzinie ok. 19.00 jadę na stanowisko i sypię zanętę kilogram do dwóch gotowanej kukurydzy. Na zbiornikach typu staw, glinianka moją ulubioną przynętą na karpia jest gotowana kukurydza, czyli tym czym nęcę na to łowię. Kiedyś dodawałem zapachy np. truskawkę, ale z czasem doszedłem do wniosku że naturalna gotowana kukurydza jest najlepsza ponieważ jeżeli nie karp to inna duża ryba najprędzej bierze na naturalke. Karpie lubią na słodko - miodowo, leszcze raczej coś bardziej ostrego np. czosnek na amura i lina dotychczas najskuteczniejsza była naturalka. Podsumowują najwięcej brań mam na naturalną gotowaną kukurydzę, która jest gruba i duża przez co może zmniejsza ilość brań, ale selekcjonuje wielkość łowionych ryb. Oczywiście używam również kukurydzy z puszki, ale nie w przypadku, gdy myślę konkretnie o karpiu. Na kukurydze z puszki bierze wszystko i płoć i wzdręga również.

Po tygodniu nęcenia zaczynam łowić. Na gliniance łowię na moją ulubiona metodę, czyli spławik z tradycyjnym zestawem. Zarzucam dwie wędki, jedną karpiówkę i odpowiedni do niej kołowrotek z żyłką 0,30mm, haczyk typowo karpiowy, drugą odległościówkę raczej delikatną o akcji 5-15g, ze względu na fakt nęcenia grubą zanętą założyłem na kołowrotek szpule z maksymalną grubością żyłki, jaką używam do tej wędki 0,20mm, przypon tej samej grubości, haczyk mocny, ale mały na jedno ziarno kukurydzy. Na cięższy zestaw zakładałem po trzy ziarna kukurydzy z odkrytym hakiem. Na zestaw delikatniejszy jedno ziarno, w którym na końcu haczyka dodatkowo wciskałem białego robaka chowającego ostrze. Pierwsze dwa dni nie przynoszą żadnego efektu są tylko skubania, na karpia może jeszcze jest za wcześnie, dlatego robię przerwę w łowieniu, pamiętając tylko o codziennym nęceniu łowiska. Na stanowisko przyjeżdżam za trzy dni, ale w moim miejscu zastaję wędkarza. Po 10 minutach rozmowy udaje mi się przekonać osobę, że poświęciłem wiele czasu, żeby przygotować łowisko, codziennie je nęcę i proszę o zmianę stanowiska, ponieważ to jest zajęte przeze mnie. Wędkarz daje się przekonać, mówi że dopiero przyszedł i jeszcze nie zanęcił, więc dobrze.

Rozłożyłem sprzęt, ale ze względu na brak brań poprzednim razem postanowiłem urozmaicić nęcenie zanętą na karpia kupioną w sklepie. Delikatniejszą wędkę zarzucałem na spadzie w odległości ok. metra od równego dna i ok. 5 m od brzegu z półgruntu w tym miejscu zazwyczaj były brania, co zresztą sprawdza się na wielu łowiskach o podobnym ukształtowaniu dna, mocniejszą o metr dalej, czyli na równym dnie. Minęła godzina, druga i nic. Brania zaczęły się dopiero po 20 godzinie, wielkość przynęty powodowała, że nie mogłem żadnego zaciąć, trafiłem jednak leszcza ponad 40cm. Po wyciągnięciu ryby zaś się uspokoiło. Po około pół godzinie jest branie, spławik wpadł pod wodę. Przycięcie i jest odjazd momentalnie pod drugi brzeg glinianki, zaglądam na szpule żyłka mi się kończy, ryby zatrzymać nie mogę wzięła na odległościówke, na której zestaw jest bardziej leszczowy a nie karpiowy, żyłka 0,20mm wytrzymałość nieco ponad 4kg, mały haczyk, a ryba pnie do przodu, na szczęście wszystko było obliczone glinianka ma szerokość kilkadziesiąt metrów po dotarciu ryby pod drugi brzeg chwila zastopowania i chwila na zastanowienie, po czym rusza dalej długość glinianki kilkaset metrów, więc rusza dyktator w innym kierunku - wyciągnąć resztki żyłki na długości glinianki. Próbuję torpedę zatrzymać, ale nic z tego jestem zmuszony iść za rybą wzdłuż akwenu. Na brzegu przeciskam się i przekładam wędkę między drzewami, nie dając siłaczowi ani chwili luzu, pół godziny idę za rybą zerkając na stanowisko po przejściu jakiś 100m widzę, że słabnie. Stopniowo podciągam rybę do brzegu, podbierak został na stanowisku, jeżeli mam wyciągnąć giganta muszę wrócić do stanowiska, więc przechodzę między drzewami, kilka mocnych odjazdów pod drugi brzeg, ale i po ponad godzinie powrót na stanowisko. Ryba niby osłabła, albo raczej nie ma dokąd uciec ten akwen zrobił się dla niej za mały. Kilka kolejnych odjazdów na środek, minęło pół godziny i ujrzałem bestie. Pokazała się na powierzchni, silniejsze podciągnięcie na pograniczu wytrzymałości sprzętu i złapał powietrze, teraz powinno pójść gładko. Podciągnąłem karpia pod stanowisko, ale nie daje w żaden sposób za wygraną, trzyma się cały czas toni pod brzeg nie można go podholować, zrobiło się całkiem ciemno i być może dlatego trafił po trzech godzinach holu do podbieraka, który przy podnoszeniu ryby zgiął się w pół. Karp mój gigant leży na brzegu. Pakuję rzeczy, karpia biorę i ważę w domu, masa 10.20kg 78cm długości.

Karp na medal

Opuszczając stanowisko kilku wędkarzy gratuluje mi połowu. Na drugi dzień przychodząc na ryby stanowisko okazuje się zajęte i tym razem żadna rozmowa nie jest w stanie przekonać wędkarza, że przygotowałem to stanowisko i nęcę je od dwóch tygodni. Wędkarz upiera się, że On tu zawsze łowi. Cóż mogę zrobić? Przychodzę na następny dzień i następny, zawsze ktoś w tym miejscu siedzi, a gadka nie ma sensu. Morał z tych gadek może być taki, że nie tylko karp potrafi być mocny.

Przygotowanie łowiska i pierwsze właściwe branie nastąpiło po około dwóch tygodniach, to dobry wynik, wiele naturalnych miejsc wymaga dłuższego okresu na przygotowanie zanim weźmie ten nasz karp. Mimo iż stanowiskiem nie nacieszyłem się jak nie jeden raz innym, było warto. Jak mi wiadomo ustanowiłem rekord stawu i cel, jakim było złowienie dużego karpia został osiągnięty, a moja karpiowa przynęta okazała się skuteczna. Kukurydza z puszki jest dobra, ale na konkretne okazy gotowana jest najlepsza.

Autor: **Malina Złota gwiazda Złoty puchar Medal złoty Medal srebrny Medal brązowy Gruba ryba Gruba ryba Gruba ryba Administrator
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Zaloguj się i korzystaj bez ograniczeń.
Komentarze
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: dawidd115, 2010-08-01 22:27:06
dawidd115 tu malina masz swietą racjie z resztą oplacamy w polsce karty i niema problemu zeby wymiarową rybke zjesc nie mówie o okazach wielkich bo to sie nie nadaje do jedzenia ale o 2 kilogramowych rybkach to sie nadaje do zjedzenia ,,,popatrzmy na to inaczej na tych co siekają rybe siatami lub prądem takich potepiajcie pozdrawiam
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-08-01 10:14:10
Malina W Polsce problem jest nieco odmiennej natury, u nas karp to też ryba Wigilijna i normalne jest że ją konsumujemy. Karpiarze jeśli chcieliby być naprawdę cool i trendy powinni chyba wypuszczać wszystkie karpie te świąteczne również, ba właściwie to może w ogóle zakazać karpia na święta. Ryba na święta – zakazać, westchnął pewien karpiarz. W naszym kraju na każdym kroku zakazy. Taa, najlepiej wszystko zakazać. Będziemy siedzieć w domu w czterech ścianach i będzie świetnie. A miało być świątecznie. Za granicą na Wyspach jest inaczej, jeszcze inaczej jest w Niemczech, Holandii i innych krajach. Ale np. na Wyspach karpia nie ma tam w takiej ilości jak u nas. Łowi się go najczęściej na zarybianych stawach, na jeziorze bardzo trudny do złowienia, po prostu prawie go tam nie ma. Na rzekach to już całkiem nie osiągalny. Ludzie tutaj nie jedzą w ogóle karpi. Na temat konsumpcji szczupaka w wielu rejonach jest mocno zakorzeniona historia, że szczupaki zjadają szczury i mogą być nosicielami różnego choróbska. I to nie jest głupota, a mądrość ludowa, lata doświadczeń itd. Na wyspach jest szczurzyca, a szczury biegają tam w biały dzień większe od naszych kotów, a szczupaki atakują żyjątka pływające w wodzie. Węgorze - przecież one jedzą padlinę - ohyda, kto by zjadł takiego padlinożercę (w sklepie uwędzony to co innego). Spożywane są jednak na wyspach duże ilości ryby, ale głownie szlachetnych łosoś, troć, pstrąg. Stać społeczeństwo na ekstrasy, a nie stawowe rybki. Jakiś czas temu modna była Irlandia, mnóstwo Polaków tam wyjechało i rzesza wędkarzy również, ba nawet Ci, którzy nigdy wcześniej nie łowili ryb zaczęli wędkować. W efekcie szczupak został dobrze przetrzebiony. Irlandczycy mówią, że wziąć można tylko szczupaka do 45cm, wymiaru ochronnego, dla nas widocznie to bzdura. I niestety, ale tam uchodzimy za mięsiarzy, pojawiły się nawet tablice typu nie dotyczy Polaków… co prawda nie słyszałem, aby ktoś się rozchorował, ale chciałby abyśmy zaczęli pracować nad innym wizerunkiem. Moglibyśmy się również przestawić na łososie, ale kogo będzie tak bardzo stać wówczas na rybę. Może, aby było jednak świątecznie wypadałoby życzyć sobie i wszystkim abyśmy się wzbogacili jako naród, problem karpi sam się rozwiąże, wszak kto przepada za tłustym hodowlanym karpiem (dziki to co innego). Jako, że nie jestem za tym, aby wypuszczać wszystkie ryby proponuję takie rozwiązanie. Wiadomo nie wymiarowe wracają wszystkie do wody, zabieramy tylko średniaki. Okazy, czyli te które osiągnęły normy medalowe, przetrwały lata młodości ze względu na wiek są fotografowane i trafiają do naszej galerii rekordów i również wszystkie wracają do wody. A kiedy będziemy już bogaci pomyślimy, co z tym karpiem dalej zrobić, zamienić na łososia, czy bardziej wyobraźnia nas poniesie.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: dawidd115, 2010-07-30 00:00:52
dawidd115 ale szczeze mówiąc sam bym takiego karpia wziol na wigiljie lub dla calej rodziny chodzi oto zeby niebrac sztuk takich po kilo czy po pul wiec tam sie czepiajcie albo do kusowników co prondami walą i sieciami tam bym wsadzil swoje dwa grosze nieprzejmuj sie malina takie jest juz nasze spoleczenstwo hehe pozdro ze sie czepają do szczegulu pozatym kazdy znas placi za karte i wymiarowe rybki moze brac
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: dawidd115, 2010-07-29 23:56:09
dawidd115 czesc mieszkam zagranicą i tu metoda jest taka ze ryby sie wypuszcza a karpia to nawet nie masz co mazyc zebys zabral do domu jesli mam juz occhote zjesc rybke to czasem wezme szczupaka bo te mozna brac albo wegorza ale sie to zdaza raz na ruski rok lowilem w polsce i wiem jaka jest metalnosc wedkarzy byle jaka i do siatki widzialem nawet takich co pulkilogramowego szczupaka wziol wiec nie dziwmy sie puzniej ze niema w polskich wodach ryb a niestety za duzo zwiaski wedkarskie nie zarybiają tu zagranica czyli w dani jest naprawde mnustwo potworów wodnych mozecie popatrzec w galeri lub na youtube moj klip nazywa sie wedkarstwo nasza pasja .i naprawde tu dbaja o lowiska i wypuszczaja rybki powodzenia pozdro
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Mareckimarek, 2010-07-22 13:50:15
Mareckimarek ja jestem świerzo upieczonym karpiarzem-dotychczas łowiłem głownie na muche.ostatnio złowiłem 7 mini potworów takich jak twój,11,8,4,9,2 6,5tki ale wszystkie wracały po zwarzeniu i focie do wody!!!.:evil
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-11 23:37:58
Malina Tu jednak nic nie pomoże, ograniczony widok: wędzenie, jedzenie, do brzucha itd. Dyskusja z pewnymi wędkarzami to strata czasu. Ale mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a full belly.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Reloo, 2010-07-11 17:20:30
Reloo co Ty mozesz powiedziec o wypuszcaniiu jak jedyna duza ryba ktora zlapales trafila do twojego brzucha ?? pozdro i pocwicz
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-07 18:05:09
Malina Do bani jest to co piszesz, ale również propaguję "złów i wypuść", nawet z moim istynktem łowcy B) , szczególnie dla naszy rodzimych ryb jak szczupak, karp do nich nie należy. Dlatego, iż idea jest dobra, więc pewnie dobrze, że o tym piszemy. Kolejne pokolenia adeptów sztuki wędkowania będą miały wyższą świadomość od starszych pokoleń. Kiedy to o C&R właściwie się nie mówiło wcale. Teraz mamy Internet i temat jest mocno ożywiony, nawet przez zgredów którzy nic nie kumają. Nie tak dawno w Polsce nie mówiło się o C&R. Sama idea też nie przez nas została wymyślona, chociaż w rzeczywistości stosuje ją każdy wędkarz. W końcu wszyscy uwalniamy ryby niewymiarowe. "Początkowo zapisy o uwalnianiu zdobyczy dotyczyły na świecie najczęściej miłośników szlachetnych ryb łososiowatych (łososie, pstrągi, lipienie), ale ich sukcesy szybko rozprzestrzeniły się na środowiska skupione wokół łowienia innych drapieżników (bassy, muskie, szczupaki), których z racji miejsca zajmowanego w łańcuchu pokarmowym jest najmniej, a rola jaką pełnią w ekosystemie jest przeogromna." Powiedziałbym, że nie mamy jeszcze w ogóle tradycji w takim podejściu i traktowaniu wędkarstwa w Polsce, ale cieszy mnie fakt, że robimy coś w tym kierunku, aby mieć tę wyższą świadomość, nową definicję wędkarstwa i etykę wędkarza. I pamiętajmy tutaj o jednym, że aby mieć trzeba być.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Albercik, 2010-07-07 14:36:20
Albercik Chłopak nie wytrzymał i dał mi czasowego bana. To dobrze, bo znaczy to, że mu wstyd za to co zrobił tylko nie jest jeszcze gotów przyjąć naszych argumentów na klatę i przeprosić. Nie szkodzi. Następnym razem dwa razy się zastanowi zanim zabije ładną rybę i o to chodzi.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-02 16:03:51
Malina Ile razy się jeszcze zarejestrujesz? Tożsamość Ci się pomiesza Reloo, Albercik, wedzok (to o wędzeniu?), może byś się tak zastanowił, chociaż chwile pomyślał, ale to i tak pewnie nie pomoże wszystkie treści mają ten sam charakter, look at no comments.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: wedzok, 2010-07-02 15:45:26
wedzok heh na tym zdjeciu miesiarzu wygladasz chocbyś popuscił z wrażenia pozdro i wędź dalej
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-02 15:28:15
Malina I am the Malina, and if you can not even decide who you are Reloo, whether Albercik not turn back my four letters. Napisałem już wcześniej co o tym myślę i nie będę się więcej powtarzał, abyś zatrybił.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Reloo, 2010-07-02 14:52:31
Reloo kolego - pokaz zdjecie kilku ryb ktore wypuszczasz do wody to bedziesz mial spokoj - tak pozostajesz w moich oczach nieszanującym niczego miesiorem bo nawet niektore miesiory maja jakis tam szacunek dla tego co łapią - i nie pisz o jakichs lusterkach bo zarowno ja jak i zapewne Albercik wypuszczamy wszystkie karpie i amury i umiemy to zaprezentowac wiec lepiejzastanow sie nad sobą
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-02 14:27:30
Malina Sam się walnij w ł.., później pogadamy. Dzisiaj łowię duże karpie kiedy mam tylko czas na karpiową zasiadkę i zazwyczaj zabieram jednego średniaka i wystarczy. A nad wypuszczaniem ryb zastanawiałem się już dawno bez Twojego biadolenia i możliwe, że kiedy przyjdzie na to czas, będę wypuszczał wszystkie. Natomiast jak masz żale, bo Ci szkoda nie musisz patrzeć na wędkę.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Albercik, 2010-07-02 13:55:21
Albercik Ty się nie unoś tylko przemyśl swoje postępowanie. W takich małych ekosystemach jak ta twoja glinianka takie ryby można policzyć na palcach jednej ręki. Ty zeżarłeś jedną, ktoś inny drugą i nie macie już tam okazów. Ja się nie czepiam fotki, tylko twojego postępowania. Fotka jest zabawna, bo tak jak pisałem ten karp do gigantów nie należy, za to aż się prosi o pytanie ile płaciłeś za metr tej bajeranckiej siatki którą masz za plecami:lol. Natomiast szkoda ryby. Gdybyś był 70 letnim gumofilcem w ogóle bym z tobą nie gadał, ale jesteś młody chłopak, wiele lat wędkowania przed tobą więc zastanów się czasem co będziesz łowił za 20 lat, jeśli teraz walisz większe ryby w łeb i pakujesz do gara.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-02 10:52:36
Malina Reloo lub Albercik. Jak wolisz? Chyba lustereczko uderzyło w dekielek, albo aż tak żeś się podniecił. Gdybyś napisał chociaż jeden ciekawy artykuł, np. o C&R skoro to Cię interesuje, nie wspomnę o dobrym, może zastanowiłbym się co chcesz przekazać, ale czepić się jekiejś fotki sprzed x lat, każdy g.... potrafi. A przykre słowa to Ty jeszcze nie raz usłyszysz.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Albercik, 2010-07-02 10:03:25
Albercik Po pierwsze to rób tak dalej, a niedługo nie będziesz miał co łowić w tym swoim bajorku. Nie mogłeś tej rybie darować życia, w podzięce za piękną walkę?. Taki karp rośnie z 15 lat do wagi 10 kg, a ty go wziąłeś i zeżarłeś. Muł smakował?. Wstyd i żenada. Jestem karpiarzem i na naszych forach jesteś wytykany jako przykład mięsiarza - ta fotka już krąży po necie. Nie zdziw się jak ktoś kiedyś podejdzie nad wodą i powie ci parę przykrych słów. Po drugie nie ma się czym podniecać. 10 kg to średniak a nie żaden potwór. W tym roku złapałem takich i większych ponad 10 sztuk i wszystkie wróciły do wody. Po trzecie ile ją holowałeś??. 2 godziny?. Taką rybę na odpowiednim sprzęcie holuje się 10 minut. Po co ją męczyć?. Kup sobie porządny sprzęt. Albo lepiej nie kupuj. Jeszcze złowisz i zeżresz następny okaz. Bez szacunku.
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Malina, 2010-07-01 15:52:49
Malina Reloo, no comments, ale wiedz co myślę o tym który pisze w ten sposób i przyjrzyj się w lustrze póki jest dostępne specjalnie dla Ciebie: [ lustereczko ] .
Tytuł: Karp z glinianki, a kukurydza gotowana
Autor komentarza: Reloo, 2010-06-30 15:48:18
Reloo i co uwędzony ?? miesiarzu pomyśl nad sobą i nad tym co robisz bo za kilka lat bedziesz lapał gupiki w akwarium
Dodaj publikacje, zdobądż punkty i wygraj nagrodę Wędkarz Roku.
Dodaj publikacje artykułu